00:00
Przed Wami maraton archiwalnych odcinków podcastu Dorwać Bestie pod tytułem Trucicielki. Tym razem zagłębiamy się w mroczny świat kobiet, które zamiast noża czy broni palnej wybierały truciznę jako narzędzie zbrodni. Zaczniemy od Lukusty, legendarnej trucicielki Nerona, która w antycznym Rzymie była postrachem możnych tamtejszego świata. Przeniesiemy się też do Ameryki początku XX wieku, gdzie Belle Sorenson Gunness przez lata bezkarnie pozbawiała życia swoich bliskich.
00:30
W USA poznacie także Jane Toppan, wesołą pielęgniarkę, która truła swoich pacjentów. Usłyszycie również o babie Aniuce, czyli Ani di Pistonii, serbskiej babci od trucizn. Przedstawimy też historię Nancy Dawes, znanej jako chichocząca babcia, i Velme Barfield, babci z celi śmierci. Przed Wami również Tamara Ivaniutina, czyli kijowska trucicielka, której działalność wstrząsnęła całym olbrzymim Związkiem Radzieckim. To opowieści o kobietach, które przekroczyły granice moralności i prawa, a ich zbrodnie na zawsze zapisały się w historii światowej kryminalistyki.
01:10
Dorwać bestie w RMF FM I nazwisko. Lukusta. Miejsce i okres działalności. Starożytny Rzym. Pierwszy wiek naszej ery. Liczba ofiar. Kilkadziesiąt, może kilkaset. Brak dokładnych źródeł. Skazana na śmierć. Durwać bestię.
01:36
Termin seryjny morderca został zdefiniowany w XX wieku. Nie oznacza to jednak, że w minionych wiekach takowi nie występowali. Jedną z najstarszych opisanych przez kronikarzy była kobieta zwana Lukustą, która zabijała własnoręcznie, jak i brała współudział w wielu mordach. Lukusta pochodziła z Gali i właśnie tam od ówczesnych druidów zdobywała wiedzę w zakresie ziołolecznictwa. Dziedzina ta miała na celu nieść pomoc, ale była także bogatym źródłem wiedzy o roślinach i substancjach trujących.
02:07
Tego typu zastosowanie po raz pierwszy wymógł na niej mąż swoją własną osobą.
02:13
Chodź tu wieźmo! Głodny jestem!
02:16
Nie bij mnie, zaraz coś przygotuję.
02:18
Mąż Lukusty notorycznie nadużywał wina, a po nim przemocy wobec kobiet. Nie chciała tego dłużej znosić, więc korzystając z wiedzy, którą stale chłonęła, przygotowała mu posiłek będący jego ostatnim. Po uśmierceniu mężczyzny została jednak bez środków do życia. Postanowiła więc udać się do Rzymu, miasta, które było wówczas centrum świata. Miasta, które dawało niezliczone możliwości nawiązywania kontaktów i zarobku Na początku powróciła do stosowania swoich umiejętności w lecznictwie, lecz pośród wielu klientów napotykała kobiety z podobnym do swojego problemem Martretowane przez mężów, kochanków, pochodzące z różnych warstw społecznych Tym biednym mikstury przygotowywała za darmo Od tych bogatych za rozwiązanie problemów pobierała sowitą opłatę Jej asortyment też stale się rozwijał Oferowała substancje powodujące gwałtowny zgon Ale także takie, które działały miesiącami, a nawet latami Powodując długotrwały ból i cierpienie Potrafiła przygotować mikstury wywołujące trwałe neurologiczne deformacje twarzy lub konkretne choroby.
03:23
Jej sława zataczała coraz szersze kręgi. Ówczesny Rzym był areną wielu politycznych i osobistych konfliktów, które z jej pomocą rozwiązywano. Było kwestią czasu, kiedy zgłoszą się do niej elity z najwyższych kręgów.
03:37
Pani, słyszałam o pewnej kobiecie, której usługi mogą Cię zainteresować. Któż to taki? Zwam ją Lukusta. Jest galicyjską zielarką.
03:47
Do Lukusty zgłosiła się Waleria Messalina, żona cesarza Klaudiusza. Sięgnęła po jej usługi, gdy naprzykrzał się jej kochanek, którego postanowiła się pozbyć. Przygotowana przez Lukustę mikstura zadziałała bezbłędnie, co przyniosło jej wdzięczność cesarzowej i rekomendacje niesące się pocztą pantoflową wśród rzymskich elit. Jakiś czas później skontaktowała się z nią Agrypina Młodsza, bratanica i późniejsza druga żona cesarza. Miała ambicje, aby jej syn Neron został prawowitym władcą Rzymu, jednak na jej drodze stał sam Klaudiusz, który związał się z siostrą i posiadał już syna Brytanika z małżeństwa z Valerią.
04:27
Postanowiła więc usunąć samego cesarza stojącego na drodze do tronu jej synowi. Lukusta oczywiście podjęła rękawicę i przygotowała miksturę, która miała zabić Klaudiusza. Na tak wysokich szczeblach nic przypadkowego nie trafiało jednak na talerze.
04:43
Masz tu sakiewkę, w środku jest sowita opłata za to, że nie spróbujesz grzybów przeznaczonych dla cesarza. Zrozumiano?
04:49
Zrozumiano.
04:51
Agrypina przekupiła jednego z degustatorów, sprawdzających posiłki trafiające na cesarski stół i w ten sposób podczas jednej z uczt Klaudiuszowi zostały podane zatrute grzyby. Organizm władcy okazał się jednak silniejszy niż przewidywała Lukusta. Trucizna owszem wywołała atak, jednak Klaudiusz nie umarł od razu. Na ratunek ruszył jego lekarz Gajusz Stertiniusz, który drażniąc piórem podniebienie cesarza miał wywołać wymioty.
05:18
Próba pomocy dla postronnych uczestników zdarzenia wyglądała wiarygodnie. Nie wiedzieli oni jednak, że medyk był w zmowie z Agrypiną, a pióro zostało nasączone dodatkową dawką trucizny. Dzięki takiej próbie ratunku Claudiusz zmarł. Usługi lokusty były nieocenione dla spiskowców. Jednak Agrypina nie mogła sobie pozwolić na cień podejrzeń wobec siebie i syna następcy tronu, więc całą winę skierowała na zielarkę.
05:47
Pani, ale za co? Zrobiłam co chciałaś. Dzięki mnie Neron został cesarzem.
05:51
Doceniam, ale prawda. Nie może ujrzeć światła dziennego.
05:56
Lukusta została oskarżona i uwięziona. Jednak młody cesarz Neron, będąc pod wrażeniem jej talentu, postanowił, że nie można go zmarnować zabijając Zielarkę. Została ułaskawiona i zobowiązana do milczenia pod groźbą śmierci. Neron obawiał się, że Brytanik, któremu władza uszła sprzed nosa, kiedyś spróbuje po nią sięgnąć. Aby temu zapobiec postanowił ponownie skorzystać z usług zielarki i rozprawić się ze swoim zmartwieniem raz na zawsze.
06:26
Lukusto, przygotuj coś, co rozwiąże mój problem z Brytanikiem.
06:32
Oczywiście, panie, jednak proponuję, aby to była mikstura, która przyniesie pozory naturalnej śmierci, tak by nikt nie podejrzewał celowego otrucia.
06:41
Zielarka przygotowała preparat mający na celu zabić młodzieńca, jednak nie rzucający podejrzeń wobec Nerona. Podano go Brytanikowi podczas jednego z posiłków. Prawdopodobnie użyto zbyt małej dawki i owszem, zamach wywołał zatrucie i torsję, ale ofiara przeżyła. Neron się wściekł. W ataku szału własnoręcznie wychłostał Lukustę za niepowodzenie. Zapowiedział jej, że jeżeli następny zamach się nie powiedzie, będzie to jej ostatnia próba otrucia kogokolwiek. Lukusta użyła całej posiadanej wiedzy.
07:12
Z rozkazu samego Nerona przygotowała miksturę przetestowaną co do sposobu dawkowania na dzieciach, które stały się niewinnymi ofiarami spisku. Mając dokładną wiedzę co do sposobu działania mikstury, Lukusta dokładnie poinstruowała zamachowców, jak ją dawkować. Kolejna okazja do pozbycia się Brytanika nadążyła się podczas innej z uczty, gdy ten poprosił, by schłodzić mu wino. Użyto do tego wody, którą z nim zmieszano, a wcześniej zaprawiono trucizną. Woda miała tę zaletę, że nie była sprawdzana przez degustatorów, więc nie trzeba było angażować w spisek kolejnych ludzi.
07:47
Po wypiciu kielicha młodzieniec upadł na podłogę i w torsjach zaczął toczyć pianę z ust.
07:53
Nie ruszajcie go. To atak choroby. Zaraz mu przejdzie.
07:58
Na wyraźny rozkaz Nerona nikt nie ruszył na pomoc Brytanikowi i ten zmarł po chwili. Bezwzględny władca był zachwycony. Jak każdy satrapa w dziejach postanowił odwdzięczyć się tym, którzy nieśli dla niego śmierć. Lukusta otrzymała od niego pokaźną posiadłość wraz ze służbą i niewolnikami. Nie był to jednak koniec jej działalności, wręcz przeciwnie. Otrzymała od cesarza polecenie utworzenia czegoś na kształt szkoły trucicieli. Jej bezcenne umiejętności nie mogły odejść razem z nią.
08:28
Zielarka, żyjąc w przepychu, szkoliła więc następnych mających nieść zbrodniczą pomoc cesarzowi. Zajęcia obejmowały zarówno teorię, jak i praktykę. Lukusta prezentowała zastosowanie i efekty konkretnych mikstur zarówno na zwierzętach, jak i na niewolnikach.
08:45
To na przykład jest kropidło szafranowe. Podając je człowiekowi spowodujecie, że jego twarz rozszerzy diabelski uśmiech i zostanie z nim na zawsze paraliżując mu twarz. Tutaj mamy wydzielinę salamander, krew i płuca ropuch, ale o nich opowiem wam jutro.
09:03
Jej przyszłość wyglądała obiecująco, jednak była ściśle związana z przyszłością Nerona. A ten miał kłopoty. W 68 roku naszej ery w Rzymie doszło do zamachu stanu pod przewodnictwem Serwiusza Sulpiciusza Galby. Cesarz zbiegł z miasta, jednak pościg był tuż za nim. Nie chcąc upokarzającej śmierci postanowił odebrać sobie życie. Lukusta zaproponowała mu truciznę, która zabije go bezboleśnie, jednak on postanowił użyć do tego sztyletu i przebił sobie gardło. Jak to często bywało w historii, nowy władca krwawo rozprawia się z otoczeniem poprzedniego.
09:38
Galba skazał na śmierć lub banicję wielu współpracowników Nerona. Jego gniew nie ominął także lokusty.
09:46
Trucicielko Nerona, kara za twoje zbrodnie może być tylko jedna. Śmierć!
09:53
Ostatnia droga Lukusty wiodła ulicami Rzymu, za koniem, do którego kazano ją przywiązać i przeciągnąć ku uciesze i przestrodze dla gawiedzi.
10:05
Imię i nazwisko. Bell Sorenson Guinness. Zawód. Gospodyni domowa. Główne źródło utrzymania. Odszkodowania. Podejrzana o wielokrotne oszustwa ubezpieczeniowe, zabójstwo od 13 do 42 osób. Ulubione metody morderstwa. Zatruwanie ofiar strychniną.
10:27
Urodziła się jako Brynhild Polsdaters Torset w małej norweskiej wiosce Selbu. Jej ojciec był kamieniarzem, ona jego ósmym dzieckiem. Rodzina była skrajnie uboga, dlatego Belle Guinness, jak później była nazywana, uwierzyła w amerykański sen. I udało jej się go osiągnąć. Choć nie w sposób, jaki wymarzyli sobie ojcowie założyciele USA. Jej sposobem na American Dream były oszustwa oraz zabójstwa. Mordowała mężów, kochanków, dzieci i kogokolwiek innego, kto stanął jej na drodze.
10:57
Podążając za przykładem siostry przeniosła się do Stanów w roku 1881.
11:02
Tu przybrała bardziej amerykańsko brzmiące nazwisko i znalazła pracę. Początkowo pracowała jako służąca. W 1884 roku poznała swojego pierwszego męża, Metza Sorensona. Małżeństwo otworzyło sklep ze słodyczami i doczekało się czwórki dzieci. Caroline, Axla, Myrtle i Lucy.
11:23
Mieli także przebraną córkę Janie Olsen Jednak biznes nie szedł zbyt dobrze państwu Sorenson Na szczęście dość szybko znaleźli rozwiązanie dla swoich problemów finansowych Bell, jak tak dalej pójdzie, to będziemy z dzieciakami żreć gruz
11:39
Mac, kochanie, nie martw się, mam pomysł jak rozwiązać nasz problem. Musimy tylko ubezpieczyć tę budę.
11:46
Małżeństwo ubezpieczyło swój sklep na całkiem pokaźną sumę. Dziwnym trafem niedługo potem sklep spłonął. Za pieniądze z ubezpieczenia kupili sobie nowy dom, ubezpieczyli go i wszystkich domowników i żyli całkiem wygodnie. Jednak pech nie opuszczał rozwiązania.
12:03
czwórki ich dzieci. Caroline i Axel umarło w bardzo wczesnym dzieciństwie. Podobno na zapalenie jelita grubego. Jednak objawy tej choroby, takie jak ból brzucha, biegunka i nudności są również symptomami zatrucia, na przykład strchniną. Firma ubezpieczeniowa wypłaciła Sorensonom odszkodowanie za obie śmierci. Jednak Bell nade wszystko pożądała pieniędzy.
12:25
Mads, myślę, że powinniśmy cię lepiej ubezpieczyć. Jesteś jedynym żywicielem rodziny. Aż strach pomyśleć, co by się z nami stało, gdyby ciebie zabrakło.
12:35
Dobrze, kochanie. Jutro to załatwimy.
12:38
Przedziwny zbieg okoliczności sprawił, że Mads Sorenson umarł w jedyny dzień, kiedy obowiązywały obie polisy ubezpieczeniowe. Stara niższa i nowa wyższa. Ponieważ sprawa ta wydawała się nieco podejrzana, aż dwóch lekarzy zbadało zwłoki pana Sorensona.
12:56
Dzień po pogrzebie Bell Sorenson wystąpiła o odszkodowanie z tytułu Obupolis.
13:02
Dostała 8,5 tysiąca dolarów, co po uwzględnieniu inflacji w dzisiejszych czasach równałoby się mniej więcej 240 tysiącom dolarów.
13:24
Pieniądzom kupiła farmę w Laporte w stanie Indiana, gdzie przeprowadziła się razem z trójką dzieci. Belle wreszcie stała się zamożną kobietą, ale mimo tego wciąż pragnęła więcej. Dlatego gdy tylko część farmy spłonęła, nie wahała się ani chwili i odebrała kolejne odszkodowanie. W tym czasie Belle poznała Pitera Guinnessa. Peter, podobnie jak ona, również pochodził z Norwegii. Był rzeźnikiem, posiadał też sporą farmę, na której hodował świnie. A kilka lat wcześniej stał się wdowcem z dwiema małymi córkami W kwietniu 1902 roku para pobrała się Jednak szczęście nie trwało zbyt długo Jeszcze w tym samym roku dom Petera Guinnessa i Belle Sorenson Guinness nawiedziła tragedia Młodsza córka Petera z poprzedniego małżeństwa umarła w niewyjaśnionych okolicznościach W tym czasie w domu była tylko Belle
14:15
Naprawdę nie wiem. Nie wiem, co się stało, Peter. Byłam u niej kilka minut wcześniej i wszystko było dobrze. Nakarmiłam ją, przewinęłam i poszłam do kuchni. Kiedy wróciłam, to ona już nie żyła.
14:28
Peter przypuszczał, że coś w historii jego żony nie jest prawdą. Dlatego na wszelki wypadek odesłał swoją starszą córkę, Swanhildę, do swojego brata. Okazało się to niezwykle dobrą decyzją, bo starsza córka Guinnessa to jedyne dziecko, które przetrwało mieszkanie z Belle.
14:45
Jedynym błędem Petera był fakt, że sam nie uciekł razem z dzieckiem. W grudniu 1902 roku Peter umiera. Według wersji Bell Sorenson Guinness jej mąż sięgał po coś na najwyższej półce w kuchni. Niestety nie zrobił tego wystarczająco uważnie i strącił na siebie ciężką maszynę do mielenia mięsa, która roztrzaskała mu czaszkę. Sąsiedzi nie wierzyli, że Guinness, rzeźnik, właściciel hodowli świn, mógłby być tak niezdarny Podejrzenia podsycała również adoptowana córka Belle Guinness, Janie Olsen, która szkolnej koleżance opowiedziała taką historię Mamusia zabiła papę, zdzieliła go tasakiem w łeb i umarł, tylko błagam, nie mów nikomu Wobec podejrzeń do akcji wkroczyły lokalne organy ścigania.
15:26
Jednak nie znalazły one wystarczających dowodów morderstwa. Adaptowana córka wyparła się opowiadanej wcześniej historii, a łzy wdowy Guinness wydawały się śledczym szczere. Jednak żałoba po Peterze nie trwała zbyt długo. Belle szybko podjęła odszkodowanie za zmarłego męża, 3000 dolarów i kontynuowała życie na farmie. Sześć miesięcy później urodziła syna Petera, Filipa. Ponieważ potrzebowała pomocy, zatrudniła robotnika Laya Lamperi, który wykonywał najcięższe obowiązki. W tym samym czasie Bell wymyśliła nowy sposób na zarabianie, znacznie szybszy i znacznie skuteczniejszy.
16:03
W kolumnach matrymonialnych gazet Chicago i innych miast środkowego zachodu Stanów Zjednoczonych zamieściła ogłoszenia mniej więcej takiej treści.
16:11
Urodziwa wdowa, posiadająca wielką farmę w hrabstwie Laporte w Indianie, pragnie poznać dżentelmena. Dżentelmen powinien być równie dobrze sytuowany i chętny do połączenia majątków. Listowne odpowiedzi nie będą rozważane, o ile nadawca nie złoży osobistej wizyty.
16:31
W listach często prosiła zalotników, by przywieźli ze sobą konkretne sumy na spłatę jej hipoteki. Wielu mężczyzn w średnim wieku odpowiedziało na ogłoszenie Bell Guinness. Tylko jednemu z nich udało się wrócić z upiornej farmy. Był nim George Anderson z Mizuri. W trakcie obiadu z Andersonem Bell poruszyła kwestię finansową.
16:51
Pani Anderson, czy byłby pan skłonny spłacić moją hipotekę?
16:56
Ależ droga pani, naturalnie, jeśli tylko intencją szanownej jest wziąć ze mną ślub Co prawda nie mam ze sobą takiej sumy w tej chwili, ale przecież nigdzie się nie spieszy
17:08
Tej samej nocy George Anderson zbudził się i ujrzał Bell stojącą nad jego łóżkiem mamroczącą coś złowrogo. Gdy kobieta opuściła jego pokój, natychmiast zwiał z jej farmę i wrócił pierwszym pociągiem do Mizuri. Inni zalotnicy nie mieli tyle szczęścia i znikali tak szybko jak się pojawiali, a majątek Bell Sorenson-Guinness rósł. Jednak nie wszystko szło gładko. Ray Lampiri, zatrudniony przez nią robotnik, zakochał się w swojej gospodyni. Zaczął urządzać sceny zazdrości przy Adoratorach, co kolidowało z interesami Dlatego w lutym 1908 roku Bell postanowiła zwolnić pomocnika Zdała sobie jednak sprawę, że Ray wie o niej trochę dużo i może ją pogrążyć Dlatego też postanowiła zaszkodzić mu jak tylko mogła Wszystkim w mieście opowiadała, że Ray grozi jej śmiercią, że jest zagrożeniem dla spokoju publicznego Udało jej się nawet przekonać władzę, że Lampiry jest szaleńcem.
18:02
Jednak po zbadaniu sprawy, Ray został wypuszczony i uznany za mentalnie stabilnego. Mimo tego, Bell nadal rozpowiadała nieprawdziwe plotki o Rayu i o tym, jak mężczyzna zagraża jej życiu. W rzeczywistości przygotowywała się do swojej kolejnej zbrodni. W kwietniu 1908 roku w gospodarstwie Bell Sorenson-Gunner Gdy w końcu udaje się go ugasić na światło dzienne, wychodzi prawdziwy horror. W domu znaleziono zwłoki trójki dzieci, a także bez głową kobietę, którą uważano za samą Belle.
18:33
W tym samym czasie w Laporte zjawia się asa, brat Andrew Helgleina, jednego z adoratorów pani Guinness i zażądał spotkania z policją.
18:41
Panowie, musicie mi uwierzyć. Mój brat zaginął tuż po spotkaniu z tą kobietą. Nigdy go nie odnaleźliśmy. Musiała go zabić.
18:49
Po jego namowach policja przeszukała zrujnowaną farmę. W zagrodzie dla świni znaleźli 11 ciał, w tym jedno należące do przebranej córki Bel Guinness, Janie Olsen, zaginionej w 1906 roku. W popiołach odnaleziono także szczękę należącą do Bel Guinness, dlatego uznano ją za martwą. Naturalnym podejrzanym władz był Ray Lampiri, któremu odowodniono podpalenie, ale nie morderstwa. Dopiero na łożu śmierci mężczyzna wyznał prawdę.
19:15
To Belle. Belle Sorenson Guinness ich wszystkich zabiła, a potem upozorowała swoją śmierć. Wiem to, bo wcześniej szukaliśmy wspólnie gosposi, która byłaby do niej podobna. Ona zabiła tę kobietę, zmiażdżyła jej głowę, a potem położyła koło niej swoją sztuczną szczękę. Gdy to zrobiła, podpaliliśmy farmę. Mieliśmy się spotkać przy drodze, ale nigdy się nie zjawiła.
19:39
Mimo, że rewelacje te nigdy nie zostały potwierdzone, to jest jeszcze jeden fakt przemawiający za tym, że Belle Sorenson Guinness upozorowała swoją śmierć. W 1931 roku w Los Angeles kobieta imieniem Esther Carlson zmarła czekając na proces za otrucie mężczyzny. W jej rzeczach osobistych znaleziono zdjęcie dzieci przypominających dzieci Belle Guinness.
20:04
Było o niej głośno na całym świecie. Znali ją czytelnicy gazet w USA i w Australii.
20:28
Oficjalnie została oskarżona o współudział w dwóch zabójstwach, ale przypisuje jej się nawet 150 ofiar, którym przez 40 lat pomagała dostać się na tamten świat. Czyniła to za pomocą tak zwanej magicznej wody, mikstury, której sekretnym składnikiem była mieszanka arsenur, tęci i toksyn pochodzących od roślin. Można się zastanawiać, dlaczego pozostawała bezkarna przez tak długi czas. Prawdopodobnie było to wynikiem zarówno nieudolnego systemu sprawiedliwości, jak i strachu przed czarami i ludowymi gusłami.
21:01
Bano się, że baba Anujka rzuci klątwę na każdego, kto stanie jej na drodze. Anna di Pisztonia z domu Draksin urodziła się w 1844 roku, choć według niektórych źródeł był to rok 1837 we wsi Petrovoselo w Rumunii jako córka Pawła i Marty. Jej ojciec zajmował się hodowlą bydła. Gdy Anna miała kilka lat przeprowadziła się wraz z rodzicami do serbskiej wsi Wladimirowac leżącej w Wojwodinie.
21:32
Bogaci rodzice wysłali ją do elitarnej szkoły z internatem, by odebrała staranne jak na ówczesne czasy wykształcenie. Dziewczynka szczególnie interesowała się chemią i medycyną. Mówiła też biegle w pięciu językach. Koleżanki uważały ją jednak za dziwaczkę.
21:49
Ja tam się jej boję. Luna tykuje w nocy. Spać przez nią nie można. Chyba ma kontakt z samym szatanem.
21:57
Po skończeniu szkoły Anna zajęła się medycyną ludową i tak zwanym ziołolecznictwem. Nie na długo jednak. Gdy miała 20 lat poznała austriackiego oficera, który uwiódł ją i porzucił, pozostawiając jej pamiątkę w postaci syfilisu. Anna bardzo przeżyła miłosny zawód. Zamknęła się w domu i nie chciała mieć kontaktu z ludźmi, a już na pewno nie z mężczyznami. Na to nie mógł pozwolić jej ojciec.
22:23
Ana, chciałem ci kogoś przedstawić. Pan Di Pistonia. Mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu.
22:32
Ojciec dopiął swego i wydał ją za mąż za bogatego i o 20 lat starszego od dziewczyny właściciela majątku ziemskiego. Mimo, że małżeństwo zostało zaaranżowane, było zgodne i trwałe. Cieniem na nim położyły się natomiast tragedie związane z dziećmi Anny i jej męża. Choć kobieta urodziła ich jedenaścioro, tylko jeden syn dożył do pełnoletności. Po 20 latach małżeństwa Anna została wdową. Wtedy to postanowiła wrócić do swoich zainteresowań, których nie praktykowała, zajęta życiem rodzinnym.
23:04
Szybko zyskała okoliczną sławę uzdrowicielki i cenionej zielarki. W części domu urządziła coś na kształt laboratorium, gdzie sporządzała leki i mikstury. Jej głównymi klientkami stały się kobiety, mające problemy w małżeństwie. Anna, którą zaczęto nazywać babą Anujką, pytała tylko o jedno.
23:24
Jak duży jest problem?
23:26
Było to pytanie o wagę ofiary. Odpowiedź na nie pomagała Anujce przyrządzać zatrutą miksturę, czyli tak zwany eliksir miłości w odpowiednich do masy ciała proporcjach. Kobieta pomagała też unikać służby wojskowej młodym mężczyznom, przygotowując dla nich tak zwaną magiczną wodę.
23:44
Czy to mnie nie zabije?
23:45
Nie, jeśli weźmiesz tyle, ile ci każe.
23:49
Magiczna woda wywoływała choroby, umożliwiając mężczyznom wywinięcie się od wojska. Według wielu źródeł Anujka zwracała uwagę na dawkowanie eliksirów. Ostrzegała przed zbyt dużą ilością trucizny, która może spowodować zgon. Mówiła także o tym, że zbyt mała nie przyniesie żadnych efektów. Eliksiry stosowane przez klientów czy przez klientki w nadmiernych ilościach powodowały zgony na ogół po 8 dniach. Tymczasem Anujka żyła dostatnio i bez wyrzutów sumienia uważając, że nie jej winą jest to, że ktoś chce otruć żonę czy zamordować męża.
24:23
Ciesząca się sławą lokalnej czarownicy kobieta bardzo dbała o swój wizerunek. Ubierała się na czarno, w jej domu panował mrok, a podczas wizyt klientów pochylona nad fiolkami szeptała nieznane słowa mające stanowić zaklęcie.
24:36
Eszachana setum eszem.
24:41
Magiczna woda, za pomocą której zabiła od 50 do 150 osób i której klienci nie uważali za chemicznie przyrządzoną truciznę, lecz na dowód działania nadprzyrodzonej mocy, nie była jedyną specjalnością baby Anujki. Kobieta posiadała także dar jasnowidzenia. Dzięki niemu ściągały do niej tłumy, wśród których nie brakowało oficjeli z całego Cesarstwa Austriacko-Węgierskiego. Może właśnie to sprawiło, że Anna de Pisztonia tak długo pozostawała bezkarna. Aż do 1914 roku.
25:14
Wtedy to obok domu Anujki niefortunnie przeszła młoda para wracająca ze swojego wesela.
25:20
Babciu, a nie macie czasem szklanki wody? Straszny upał. A pewnie, że mam. Już przynoszę.
25:28
Osiem dni później świeżo poślubiona żona zapadła na tajemniczą chorobę i umarła. Wkrótce potem umarł także jej mąż. To zwróciło uwagę władz na słynną zielarkę. Aresztowano ją pod zarzutem morderstwa. Jednak sąd nie znalazł przekonujących dowodów na to, że to woda podana przez babę Anujkę pozbawiła życie dwojga młodych ludzi. Anna została uniewinniona. Odtąd w ludziach, którzy ją znali, jeszcze bardziej umocniło się przekonanie, że za kobietą stoją siły nieczyste i że każdy, kto im się przeciwstawi, np. donosząc na Anujkę, poniesie karę.
26:06
Nigdy nie udało się ustalić, czy Źlarka faktycznie odpowiadała za śmierć nowożeńców. Dokumenty sądowe zniknęły wraz z zawirowaniami spowodowanymi I wojną światową. Baba Anujka mogła więc działać dalej, a nawet rozwijać swój interes. W latach 20 XX wieku zatrudniła niejaką Liubinę Milankow, która za niewielkie pieniądze została kimś w rodzaju asystentki z Nachorki.
26:32
Młoda kobieta miała się zajmować głównie pozyskiwaniem nowych klientów dla magicznej wody. Cena osiągała już wówczas nawet 10 tysięcy dinarów jugosłowiańskich. Baba Anujka żądała tak, żeby korzystający z jej usług przynosili czarną i białą kurę, worek popiołu, bazylię i kadzidło. Zwierzęta oraz przedmioty miały być elementem umowy zawieranej z samym diabłem. Ponieważ wymagania rosły, coraz trudniej było znaleźć nowych klientów. Milankow jeździła w tym celu do pobliskich miejscowości i podsłuchiwała kręcące się po lokalnym targu kobiety.
27:08
Nie, nie, nie, ja już po prostu z tym moim chłopem nie wytrzymam. On codziennie wraca pijany i rzuca mi się do bitki. A mój całymi dniami nic nie robi. Sama muszę dzieciaki wychowywać.
27:21
Znam kogoś, kto mógłby wam pomóc. To prawdziwa co do twórczyni. Wasz los może się w mig odmienić.
27:30
Gdy kobiety pojawiały się w domu baby Anujki, ta, poinformowana wcześniej przez Liubinę, w czym leży problem, udawała, że czyta z ocz lub dłoni szczegóły z życia nowych klientek. Milanko wspomagała także Anujce w jej domowym laboratorium. Mieszała eliksiry, przygotowywała magiczne mikstury i uczyła się od znachorki tajników medycyny ludowej. Interes kwidł bez zakłóceń, aż do stycznia 1924 roku.
27:55
Wówczas to rozpoczęła się seria podejrzanych zgonów, która skupiła uwagę śledczych wokół statecznej pani di Pisztonia. Pierwszym incydentem była sprzedaż magicznej wody Stanie Momirov. Kobieta podała ją swojemu małżonkowi, który po kilku dniach zmarł. Stana szybko wyszła za innego mężczyznę, który także umarł w tajemniczych okolicznościach zaledwie kilka miesięcy po ślubie.
28:22
Nie wydaje ci się to podejrzane? Nawet bardzo.
28:26
Trzeba się temu przyjrzeć.
28:28
Kolejne dziwne wydarzenie miało miejsce w grudniu 1926 roku, kiedy to do Anujki dotarła Sofia Momirow. Z powodu kłótni rodzinnej postanowiła otruć 70-letniego teścia Nicole. Jej planom kibicował mąż Sima. Anna sprzedała swoją słynną, magiczną wodę wnuczce pana Nicoli, Oldze Struzie.
28:52
Pamiętaj, dziadek ma wypić wszystko. Do dna.
28:56
Po dwóch tygodniach od wypicia mikstury Nikola zmarł. Do dziwnych zgonów doszło też w innym domu, gdzie w krótkim odstępie czasu śmierć położyła do grobu 39-letniego mężczyzna i jego ojca. Wezwane na przesłuchanie żony szybko wyjawiły, skąd mają truciznę.
29:14
Ja, czyż mnie mu tylko podałam takie lekarstwo od tej baby, tej anujki. Mówiła, że to go uzdrowi, a to mógł wiedzieć.
29:24
W lipcu 1928 roku ponad 90-letnia Anna de Pisztonia została aresztowana. 11 czerwca 29 w Panczewie rozpoczął się proces słynnej zielarki. Wraz z nią na sali sądowej znaleźli się Stana, Sofia i Sima Momirov, jej wspólniczka Liubina Milankow, Danica Stoić, która poleciła Anujkę Sofii oraz Olga Struza, wnuczka Nikoli. Ekshumowano ciała ofiar, które poddano sekcji na Uniwersytecie w Belgradzie.
29:55
Wyniki badań próbek chemicznych jednoznacznie wskazały na użycie trucizny. Doktor Branko Wurdelia zeznał.
30:03
W ciałach ofiar znaleziono ślady arsenu oraz rtęci.
30:07
Prokurator zażądał kary śmierci dla oskarżonych. Wszystkich z wyjątkiem Olgi Struzy, którą tłumaczyć i ocalić miał młodociany wiek. Oskarżeni wzajemnie przerzucali się winą. Twierdzili przede wszystkim, że nie mieli pojęcia o trującym działaniu substancji, które dostali od uznanej znachorki. W odpowiedzi na zarzuty Anujka nie pozostawała obojętna, miotając przekleństwa w kierunku współoskarżonych.
30:31
Wiecie, kim jesteście? Kłamliwymi wężami! Tfu!
30:37
Choć ponosiły ją emocje przy zeznaniach innych, gdy sama miała odpowiedzieć na pytania, często udawała głuchą. Niekiedy też próbowała flirtować z sędziami. Między rozprawami przebywała w areszcie, gdzie całkiem nieźle się urządziła. Dzięki temu, że wzbogaciła się na sprzedażę trucizn, mogła sobie pozwolić na niespotykany komfort w celi. Na przykład na wizyty fryzjera czy codzienne zmiany strojów. Baba Anujka niezwykle dbała o swój wygląd. Gdy raz jeden z fotografów zrobił jej niekorzystne zdjęcie, potwornie się na niego zezłościła.
31:10
Na tym zdjęciu widać, że nie mam zębów. Proszę je natychmiast zniszczyć.
31:14
Wymiarowi sprawiedliwości ostatecznie udało się udowodnić udział Anny jedynie w dwóch otruciach ze skutkiem śmiertelnym. 6 lipca 1929 roku sąd ogłosił wyrok.
31:27
Wskazuje Annę di Pisztonia na 15 lat ciężkiego więzienia.
31:32
Sima Momirov otrzymał taki sam wyrok jak baba Anujka. Stana i Sofia Momirov zostały skazane na dożywocie. Liubina Milankow na 8 lat pozbawienia wolności. Olgę Struzę i Danijkę Stoić uniewinniono. W listopadzie 1929 roku sprawa trafiła do Sądu Wyższej Instancji w Nowym Sadzie. Dzipisztonia została ponownie skazana na 15 lat, a Stana i Sofia Momirov na dożywocie. Sima, który przyznał się nieoczekiwanie, że od początku wiedział, że podaje ojcu truciznę, również miał spędzić resztę życia za kratkami.
32:09
Lubinie-Milankow zwiększono karę z 8 do 10 lat pozbawienia wolności. Strózę i stoić ostatecznie uniewinniono. Ponad 90-letnia baba Anujka trafiła do więzienia w Pożarywacu. Kiedy umarła? Krążą co najmniej dwie wersje na ten temat. Niektóre źródła podają, że po odsiedzeniu 8 lat w roku 1936 została wypuszczona na wolność. Żyła jeszcze dwa lata pogrążona w demencji w swoim domu we wsi Wladimirowacz. Ale inni historycy twierdzą, że przebywała w więzieniu aż do kwietnia 1941 roku, kiedy to Niemcy zaatakowały Serbie.
32:49
Oswobodzili ją naziści, wyprowadzając niepozornie wyglądającą starowinkę z celi.
32:56
A ty babciu, za co tu siedzisz? Ukradłaś komuś cebulę czy co?
33:00
Gdyby tylko wiedzieli, że ta poczciwie wyglądająca 104-latka jest po dziś dzień uważana za najgroźniejszą seryjną morderczynię z Bałkanów.
33:12
Imię i nazwisko Nancy Nenidos Nazywana Chichoczącą babcią Wesołą czarną wdówką Liczba ofiar 11 Ulubione metody mordowania Arszenik i trutka na szczury Skazana na Karę dożywotniego pozbawienia wolności
33:33
Gdy w listopadzie 1954 roku w Tulsie, w Oklahoma, aresztowano Nanny Doss, trudno było uwierzyć, że ta ciągle roześmiana, dobrodusznie wyglądająca kobieta w ciągu niemal 30 lat zabiła co najmniej 11 osób. Lista jej ofiar obejmowała wyłącznie członków rodziny, w tym córki, czterech mężów, matkę teściową, wnuczka i siostrę. Wszystkich uśmierciła w ten sam sposób, za pomocą trucizny. Gdy zapytano ją o motywy zabójstw, odpowiedziała.
34:05
Po prostu pozbywałam się czegoś, na co już nie miałam ochoty.
34:09
Być może jednym z czynników, które wpłynęły na zbrodniczy życiorys Nanny Doss, było jej nieszczęśliwe dzieciństwo. Nanny urodziła się 4 listopada 1905 roku w obogiej wielodzietnej rodzinie farmerskiej w Blue Mountain w stanie Alabama jako Nancy Hazel. Jej ojciec był despotą, który rządził żelazną ręką. Wykorzystywał żony i dzieci jako siłę roboczą i znęcał się nad nimi fizycznie oraz psychicznie. Nanny nigdy nie nauczyła się dobrze pisać, ponieważ ojciec uważał edukację szkolną za fanaberię.
34:42
W tej chwili idź pomóc matce w polu. Wyrzucę ci te książki. Zobaczysz.
34:48
Gdy mała Nanny skończyła 7 lat, przydarzył się nieszczęśliwy wypadek. Podczas podróży pociąg, którym jechała z rodziną, gwałtownie zahamował. Dziewczynka z całej siły uderzyła głową o metalowy pręt. Odtąd przez wiele lat cierpiała na silne migreny, traciła świadomość. Nanny, już jako nastolatka, zainteresowała się czasopismami matki, w których opisywana była romantyczna miłość. Dziewczyna marzyła o płomiennych romansach i o wielkich uczuciach tym bardziej, że w jej rodzinnym domu brakowało miłości, zainteresowania i poczucia bezpieczeństwa.
35:23
Może też dlatego po raz pierwszy wyszła za mąż mając zaledwie 16 lat. Jej wybrankiem był niejaki Charlie Braggs, chłopak poznany w fabryce. Nowo poślubionych mążonków nie było stać na własne mieszkanie, dlatego Nanny wprowadziła się do teściowej. W ten sposób trafiła z przysłowiowego deszczu pod rynnę. Teściowa na każdym kroku poniżała ją, kontrolowała i okazała się nie mniejszą despotką niż ojciec Nanny.
35:49
Popatrz w lustro jak wyglądasz ty mała zdziro i zetrzyj ten ochydny makijaż.
35:55
Mimo fatalnej atmosfery w domu i prawdopodobnych zdrad, których dopuszczał się Charlie, młode małżeństwo Braxów doczekało się czterech córek. Na początku 1927 roku dwie z dziewczynek zmarły po zjedzeniu śniadania. Lekarze orzekli, że śmierć nastąpiła wskutek zatrucia pokarmowego. Charlie Braggs zaczął podejrzewać żonę o otrucie dzieci. Nie miał jednak dowodów, ale wraz z jedną z pozostałych przy życiu córek postanowił wyprowadzić je z domu.
36:23
Zabieram Melvinę. Więcej nas nie zobaczysz.
36:27
Jesteś chora, Nanny. Chora na głowę.
36:30
Być może opuszczając żonę, a wkrótce też składając pozew rozwodowy, pan Brax uratował życie swoje i córki. Tym bardziej, że zaraz po ich wyprowadzce w tajemniczych okolicznościach zmarła też jego matka, znienawidzona teściowa Nanny.
36:45
Ponieważ pierwsze małżeństwo zakończyło się fiaskiem, a Nancy wciąż marzyła o romantycznej miłości, kobieta rozpoczęła szeroko zakrojone poszukiwania drugiego męża. Szczególnie uważnie studiowała ogłoszenia matrymonialne w lokalnej gazecie. Sama także zamieściła tam anons. W ten sposób zainteresowała sobą 23-letniego Roberta Harrelsona, zwanego Frankiem, robotnika z Jacksonville. Mężczyzna wysłał jej tomik z wierszami miłosnymi, a ona odwdzięczyła mu się ciastem. Pobrali się w 1929 roku i zamieszkali w Jacksonville.
37:19
Niestety i to małżeństwo okazało się porażką, choć trwało całe 16 lat. Frank był alkoholikiem. Gdy wypił, wszczynał burdy w mieście, został też skazany za napad. Stałym gościem w domu Harlsonów byli miejscowi policjanci.
37:33
Przykro nam, ale Frank znów dogorywa w przydrożnym rowie.
37:39
W 1943 roku Melvina, najstarsza córka Nenni, urodziła syna, Roberta. Do pomocy przy opiece nad dzieckiem zgłosiła się babcia. Wkrótce po tym chłopczyk zmarł. Lekarze podali, że przyczyną mogła być zamartwica urodzeniowa, ale objawy były nieswoiste, nie do końca wskazywały na tę chorobę. Sama Nenni sugerowała, że być może dziecko zmarło od przypadkowo zażytej trutki na szczury. Dwa miesiące później Nancy pobrała 500 dolarów z ubezpieczenia na życie, które wykupiła tuż po urodzeniu wnuczka.
38:11
Niedługo po tym tragicznym wydarzeniu życie stracił także mąż Nanny Frank. Kobieta uznała, że ma serdecznie dość mężczyzny, którego głównym zajęciem jest picie na umór i wymuszanie stosunków seksualnych. Wsypała zatem trutkę na szczury do butelki whisky, którą znalazła w polu kukurydza, która należała do Franka. Harlson zmarł po kilku dniach okrutnych cierpień. Wydowa nie pozostawała bez środków do życia, bo tuż przed śmiercią męża szczęśliwie ubezpieczyła go i za pieniądze z polisy zakupiła dom w Mississippi.
38:43
Bardzo szybko znalazła sobie kolejnego męża. Był to niejaki Arlie Lenning. Poznała go znów za pomocą kącika samotnych serc w prasie.
38:52
Wiem, że znamy się zaledwie dwa dni, ale Nanny, czy zostaniesz moją żoną?
39:00
O, Arlie, tak, jesteśmy sobie przeznaczeni.
39:04
Niestety także i pan Lenning okazał się pomyłką. Nadżywał alkoholu i wikłał się w liczne romanse. Po trzech latach kolejnego nieudanego małżeństwa Nancy uznała, że czas się rozstać. W tym celu przyrządziła Arliemu posiłek z dodatkiem trucizny.
39:21
Oficjalnym powodem zgonu mężczyzny była niewydolność serca. Wkrótce po tej śmierci spłonął także dom, w którym mieszkała Nancy, a który miała przejąć siostra zmarłego. Za pożar budynku odszkodowania dostała rzecz jasna wdowa. Ponieważ chwilowo nie miała się gdzie podziać, postanowiła troszeczkę pomieszkać u swojej siostry Dołwi. Kobieta była schorowana i przykuta do łóżka, jednakże szokiem dla całej rodziny i dla znajomych była jej nagła śmierć. Zaraz po tym, gdy pochowała siostrę, Nanny wstąpiła do tak zwanego Diamond Club, czyli agencji matrymonialnej.
39:54
Tam poznała swojego czwartego męża, Richarda Mortona z Emporia w Kansas. Richard co prawda nie był alkoholikiem, ale nie stronił od romansów. To się nie mogło podobać Nanny. Kolejna rzecz, która ją irytowała, to wprowadzenie się do ich wspólnego domu matki Richarda. Teściowa jednak długo z nimi nie pomieszkała. Wkrótce zeszła z tego świata. Trzy miesiące później również Mortona dopadły dziwne dolegliwości.
40:22
Mój brzuch! Co to jest? To już trwa tyle dni... Taki straszny ból!
40:29
Ból brzucha nie ustawał. Mężczyzna zmarł. Wkrótce po nim umarła także matka Nancy, akurat przebywająca u niej z wizytą. Co ciekawe, nikt jak dotąd nie zwrócił przesadnej uwagi na czarną serię w rodzinie Nanny. Ale to się miało zmienić wraz z piątym mążeństwem kobiety, jak się można domyślić, nieszczególnie udanym. Kolejnym wybrankiem Nanny okazał się Samuel Doss z Tulsy. Para pobrała się w czerwcu 1953 roku. Samuel nie pił, nie zdradzał, ale Nanny i tak nie była szczęśliwa.
41:01
Może dlatego, że mąż pedantycznie kontrolował jej wydatki. Pani Doss podała mu więc pewnego wieczoru ciasto, po zjedzeniu którego mężczyzna trafił do szpitala z ciężkim zatruciem pokarmowym. Jednak po 23 dniach lekarzom udało się uratować życie pana Dossa i wypisać go w dobrym stanie ze szpitala. Nanny była wściekła, tym bardziej, że wykupiła aż dwie polisy na życie męża. 5 października, gdy mężczyzna wrócił do domu, czekała na niego z dobrą, mocną kawą. Po jej wypiciu Samuel natychmiast umarł.
41:31
Nanny Doss miała jednak pecha. Nagła śmierć jej męża zainteresowała lekarza zajmującego się Samuelem w szpitalu. Zarządził sekcję zwłok.
41:40
W żołądku Denata odkryto arszenik w ilości mogącej zabić 20 dorosłych mężczyzn.
41:47
Nanny Doss została aresztowana. Cały czas zachowywała spokój i bardzo długo utrzymywała, że to wszystko jest jednym wielkim nieporozumieniem. Po 90 dniach spędzonych w Eastern State Hospital w Winta na obserwacji uznano ją za osobę poczytelną. W końcu przyznała się do zabicia 11 członków swojej rodziny. Złamała się, gdy funkcjonariusze zagrozili, że odetnął jej dostęp do ulubionych romantycznych czasopism. Jedną z przyczyn, dla których dosmordowała, była na pewno chęć zysku.
42:20
Bogaciła się na polisach ubezpieczeniowych pozmarłych. Ale prawdopodobnie nie był to główny powód pozbawiania ludzi życia. Jak stwierdził jeden z krewnych podczas procesu.
42:31
Owszem, zabijanie przynosiło jej trochę dochodów z ubezpieczenia, choć był to raczej bonus.
42:38
Gdy pytano samą Nenni o powód mordowania mężów, ta odpowiadała niezmiennie.
42:46
Ach, cóż, po prostu szukałam ideału. Takiego, jaki znałam z romansów.
42:50
Śledztwo wykazało obecność arszeniku lub trutki na szczury w ciałach wszystkich członków rodziny Nanny Doss, którzy umarli w tajemniczych okolicznościach. Podczas procesu kobietę określano jako chichoczącą babcię albo wesołą czarną wdówkę, ponieważ przez cały czas Nanny śmiała się i żartowała ze zmarłych mężów, jakby opowiadała sędziom najlepsze kawały.
43:13
Ale że co? To zły sposób na rozwód? Umierali raz, dwa i problem z głowy.
43:20
17 maja 1955 roku Nanny Doss została skazana na dożywocie. 10 lat później w szpitalu w Oklahoma State Penitentiary zmarła na białaczkę. Gdy po jej śmierci sprzątano więzienną celę, znaleziono w niej setki romansów, które Nanny przez całe życie zbierała i czytała z wypiekami na twarzy.
43:43
Na czarno-białych zdjęciach szeroko uśmiechnięta, pogodna kobieta.
44:08
W rzeczywistości seryjna morderczyni, która nie wehała się zabić nawet własnej matki. Velma Barfield skazano za jedno morderstwo, ale powiązano z sześcioma innymi. Była pierwszą kobietą uśmierconą przez wstrzyknięcie trucizny. I pierwszą skazaną w Stanach Zjednoczonych straconą po przywróceniu kary śmierci w roku 1976.
44:31
Urodziła się 29 października 1932 roku w Karolinie Północnej jako Mergie Velma Ballard. W domu, w którym się wychowała, nie było toalety, wody ani prądu. Jej ojciec znęcał się nad nią fizycznie, a matka, również bita i zastraszana, nie interweniowała. Najlepsze wspomnienia Velmy z jej dzieciństwa były związane z dniami, w których ojciec wpadał w alkoholowy ciąg i nie było go w domu nawet przez tydzień. Jednak gdy wracał, zamieniał się w bestię. Jak wspominała Barfield.
45:04
Bił bez opamiętania mnie, rodzeństwo, matkę. Pewnego dnia usłyszałam krzyk mamy dochodzący z kuchni. Gdy wbiegłam, kompletnie pijany ojciec przykładał pistolet do jej brzucha, wrzeszcząc, że ją zabije.
45:17
Velma ze swoimi najtańszymi ubraniami i brakiem pieniędzy nawet na kanapkę w szkolnej stołówce była obiektem kpin kolegów ze szkoły. Z tego powodu podbierała ojcu z portfela małe sumy. Za każdym razem, gdy ten to odkrywał, dziewczyna dostawała pasem. Nie miała też warunków do nauki. Rodzice zmuszali ją do wielu obowiązków domowych, więc na edukację nie starczało już sił i czasu. Po aresztowaniu Velma wyznała wstrząsającą rzecz.
45:47
Rozumiem, że ojciec wielokrotnie panią bił.
45:49
Nie tylko bił, także gwałcił. Pierwszy raz molestował mnie, gdy skończyłam 13 lat.
45:58
A jak reagowała na to pani matka?
46:01
Nijak. Udawała, że tego nie widzi. Mam do niej ogromny żal. Jako dziecko żyłam w ciągłym strachu.
46:09
Gdy Velma miała 16 lat, wyprowadziła się z przemocowego domu i wyszła za mąż za sąsiada, Tomasa Borka. Para szybko doczekała się dwójki dzieci, Ronalda i Kim. Rodzina żyła spokojnie i szczęśliwie, a Velma była troskliwą matką oraz żoną. Do czasu, gdy zaczęła odczuwać nasilający się ból pleców. Lekarze wykryli u niej guza macicy i kobieta musiała poddać się histerektomii. Zabożenia hormonalne po operacji doprowadziły do zmiany jej zachowania. Velma garściami łykała leki przeciwbólowe oraz tabletki odchudzające.
46:44
Bywała opryskliwa, a nawet agresywna w stosunku do męża i dzieci. Tomas coraz gorzej to znosił. Zaczął pić, stracił pracę, trafił na pewien czas do szpitala psychiatrycznego. Velma non-stop wszczynała awantury z mężem.
46:59
Jesteś taki sam jak mój ojciec, też tylko chlasz.
47:04
4 kwietnia 1969 roku Thomas wrócił z nocnej zmiany i od razu położył się do łóżka. Tymczasem jego żona i dzieci wyjechały do miasta. Po powrocie dom był pogrążony w kłębach dymu. Wezwana przez welmę straż pożarna ugasiła ogień, ale życia Thomasa nie udało się uratować. W późniejszych latach Barfield wielokrotnie zaprzeczała, że miała coś wspólnego ze śmiercią męża. Twierdziła, że był to nieszczęśliwy wypadek. Jednak w ostatnich dniach życia miała się przyznać synowi.
47:38
Pamiętasz ten dzień, kiedy zginął twój ojciec? Gdy wychodziliśmy spał w sypialni. Byłam tak na niego zła, że zapaliłam papierosa i położyłam go na łóżku, a potem cicho zamknęłam drzwi.
47:52
Nie minęło półtora roku, a Velma wyszła za mąż po raz drugi. Tym razem jej wybrańcem został wdowiec, Jennings Borfield, którego nazwisko przyjęła. Mężczyzna okazał się nadzwyczaj schorowany i w krótkim czasie aż trzy razy był hospitalizowany po przedawkowaniu leków przeciwbólowych. Velma w kółko narzekała, że nie ma siły ani ochoty opiekować się chorym mężem.
48:16
Myślałam, że będziesz dla mnie wsparciem, a ty jesteś ciężarem.
48:20
Zanim jednak Jennings zdążył złożyć pozew rozwodowy, zaczął się uskarżać na silne bóle brzucha. Zmarł 22 marca 1971 roku na skutek niewydolności serca. Jednak prawdziwą przyczyną jego zgonu, jak się później okazało, była trutka na mrówki, zakupiona przez Velmę i dodawana do jego menu. Jak otrzymywała Barfield...
48:43
Nie miałam zamiaru go zabijać. Ja chciałam tylko, żeby zachorował.
48:49
Po śmierci drugiego męża Velma zamieszkała ze swoją matką Lily. Uzależniona od narkotyków i leków, bezrobotna Barfield żyła na koszt matki, a do tego na jej konto zaciągała kredyty, których nie spłacała. Długi rosły, a Lily nie miała o nich pojęcia, dopóki nie zaczęły przychodzić ponaglenia do zapłaty. Zamiast iść do pracy Velma poszła do sklepu, gdzie kupiła wypróbowaną już na Jenningsie trutkę na mrówki. W krótkim czasie jej matka zaczęła wykazywać objawy zatrucia żołądkowego.
49:19
Wymiotowała, miała biegunkę, była tak osłabiona, że musiała udać się do szpitala. Tam 30 grudnia 1974 roku zmarła. W kolejnym roku Barfield została skazana.
49:32
Ale nie za morderstwo, czy też za morderstwa, a za fałszowanie czeków. Zasądzono jej 6 miesięcy więzienia, z czego odsiedziała połowę kary i wyszła na wolność. Wydawało się, że życie za kratkami ją zmieniło. Postanowiła znaleźć pracę. W 1976 roku zaczęła opiekować się osobami starszymi. Jej pierwszymi pracodawcami zostało małżeństwo, Montgomery i Dolly Edwards. Barfield zajmowała się nimi przez mniej więcej rok. 29 stycznia 1977 roku Montgomery zachorował i zmarł.
50:08
Dolly chciała, by Velma nadal się nią opiekowała, ale kobieta nie miała na to zbyt wielkiej ochoty.
50:15
Przypominała mi matkę, stara, despotyczna wariatka.
50:19
Niecały miesiąc po pogrzebie Montgomery'ego Barfield wypróbowaną już trutkę. Po kilku dniach zmagań z żołądkowymi dolegliwościami Dolly Edwards zmarła. Velma przyznała się później do tego morderstwa. Tymczasem nie próżnowała. W ciągu 10 dni znalazła nowych pracodawców. Było to kolejne starsze małżeństwo. Rickard i John Henry Lee. Barfield od początku ich nie polubiła. Twierdziła potem, że ciągle się kłócili i ją irytowali.
50:51
Jednak nie chciała rzucać tej pracy, chciała mieć pieniądze na narkotyki i na leki. Uznała, że sytuacja się poprawi, jeśli zlikwiduje Johna. Zanim się za to zabrała, z pieniężyła jeden z jego czeków. Mężczyzna odkrył kradzież, co przypieczętowało jego los. Dwa tygodnie później trafił do szpitala z bólem brzucha. Ostatecznie zmarł. W akcie zgonu lekarze wpisali zawał serca. Na pogrzebie córki Johna Lee zaczepiły welmę.
51:20
Mam coś dla pani. Proszę wziąć to jak kopertę z pieniędzmi. A co to? Za co to? Za to, że pani z takim poświęceniem opiekowała się naszym tatą. Dziękujemy.
51:31
Po śmierci pana Lee, Velma Barfield zajmowała się Deja vu? Jednak nie. W przeciwieństwie do Dolly Edwards rekord przeżyła. Jej opiekunka zrezygnowała z pracy i opuściła dom państwa Lee. Do końca życia twierdziła, że nigdy nie podtruwała rekord. Kolejną ofiarą był Roland Stewart Taylor, krewny Dolly Edwards, z którym związała się Burfield. Początkowo parza świetnie się układało.
52:03
Kobieta przeprowadziła się do partnera, który utrzymywał ją, a nawet obdarowywał DZIENNIKARZ Zanim jednak wreszcie ktoś wpadł na trop zbrodniczej działalności Burfield, ta zamieszkała ze swoją córką Kim i z jej mężem.
52:45
Czy wy ciągle musicie się kłócić? Głowa mi pęka. Nikt ci nie każe z nami mieszkać, mamo. W każdej chwili możesz się wyprowadzić.
52:55
Tak też i uczyniła, ale najpierw postanowiła ukarać swoją kłótliwą córkę i jej męża, dosypując im co nieco do herbaty. Kim Borg przypomniała sobie później...
53:06
Pewnego dnia mnie i męża dopadła straszna grypa jelitowa. Wcześniej mama podała nam jakąś dziwnie smakującą herbatę. Nie chcę myśleć, co w niej mogło być. Na szczęście nasza córka piła wtedy mleko.
53:18
Mniej więcej w tym czasie, gdy Burfield wyprowadziła się od córki jezięcia, lekarze wykonali sekcję zwłok Rolanda Steuarta Tylora i znaleźli w jego ciele ślady arszeniku. Velma Burfield w końcu została aresztowana. Ekshumowano także zwłoki Jenningsa Burfielda i również w jego szczątkach odkryto arszenik. Velma jednak stanowczo zaprzeczała, by miała coś wspólnego ze śmiercią drugiego męża. Przyznała się za to do zabicia pierwszego małżonka, tego, który spłonął w pożarze, a także Dolly Edwards i Johna Henry'ego Lee.
53:50
Została jednak osądzona i skazana tylko za swoje ostatnie morderstwo. Wyrok brzmiał kara śmierci. Velmę Barfield umieszczono w Central Prison w Riley w Karolinie Północnej w części przeznaczonej dla więźniów do ucieczki, a następnie w celi śmierci zakładu karnego dla kobiet. Podczas pobytu w więzieniu Burfield stała się pobożną chrześcijanką, wykonującą liczne prace, a także pomagającą innym więźniom. Nazywano ją babcią z celi śmierci.
54:22
Z uwagi na jej dobre zachowanie podjęto starania, by zamienić karę śmierci na dożywocie. Po tym jednak, jak apelacja została odrzucona, Burfield powiedziała do swoich prawników.
54:34
Nie chcę się zwracać do Sądu Najwyższego. Chcę tylko jednego. Umrzeć z godnością.
54:41
Została stracona 2 listopada 1984 roku. Na swój ostatni posiłek zażyczyła sobie chrupki cheese doodles i dwie butelki Coca-Coli. Tuż przed egzekucją wyznała.
54:55
Wiem, że sprawiłam dużo bólu rodzinom ofiar. Przepraszam za to. Chcę też podziękować wszystkim, którzy przez te sześć lat mojego pobytu w więzieniu mnie wspierali.
55:06
Poprosiła także, by jej narządy zostały oddane do przeszczepów. Nie było to do końca możliwe z uwagi na uszkodzenie serca po śmiertelnym zastrzyku, ale udało się pobrać i przekazać do przeszczepu jej rogówki.
55:19
Velma Barfield została pochowana na małym wiejskim cmentarzu niedaleko grobu swojego pierwszego męża, Thomasa Borka, do którego śmierci najprawdopodobniej się przyczyniła.
55:33
Imię i nazwisko.
55:36
Pseudonim. Kijowska trucicielka. Czas i miejsce zbrodni. Lata 1976-1987. Kijów ZSRR. Liczba ofiar. 9. Skazana na karę śmierci. Wyrok wykonano 6 grudnia 1990 roku.
55:44
Durwać bestie w RMF FM.
55:58
17 i 18 marca 1987 roku w kijowskiej szkole numer 16 zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Uczniowie i nauczyciele oraz personel pomocniczy po kolei trafiali do szpitala z objawami silnego zatrucia pokarmowego. W sumie na oddziale intensywnej terapii znalazło się troje uczniów i 10 pracowników szkoły. Skarżyli się na potworne bóle brzucha oraz głowy i początkowo podejrzewano u nich ciężką infekcję jelitową.
56:29
Wkrótce jednak pojawiły się nowe objawy, które zaniepokoiły lekarzy.
56:34
Gdyby to była grypa albo jelitówka, nie wypadałyby im włosy. Popatrz, cała poduszka we włosach.
56:43
20 marca zmarła pierwsza z ofiar, uczeń Serhij Panibrat. Następnie umarł kolega Serhija Andrii Kuzmienko, a po nim dwoje pracowników szkoły. Informacje o tajemniczych zgonach przedostały się do opinii publicznej. Ludzie wpadli w panikę, a teorie spiskowe szerzyły się na mieście z prędkością światła. Władze powołały zespół dochodzeniowo-śledczy, który miał za zadanie jak najszybciej ustalić, czym zatruły się ofiary. Okazało się, że 16 marca jadły w szkolnej stołówce zupę z kaszą gryczaną i wątróbkę.
57:17
Interesująco okazał się fakt, że zatruły się tylko osoby, które spożywały obiad jako ostatnie tego dnia. Tym, które jadły wcześniej, nic nie było. Prowadzący śledztwo postanowili przesłuchać osoby odpowiedzialne za aprowizację żywności.
57:31
Dajcie mi tu tę pielęgniarkę.
57:33
Ta, co się tym zajmowała, jak jej tam kucharenko? Niestety, to niemożliwe. Bo? Bo obywatelka kucharenko Natalia zmarła dwa tygodnie temu.
57:42
Okazało się, że pielęgniarka sprawdzająca jakość żywności zmarła w podejrzanych okolicznościach. Teoretycznie przyczyną jej zgonu miało być serce, na które nigdy wcześniej się nie uskarżała. Za to tuż przed śmiercią zaczęła tracić włosy, które wręcz masowo jej wypadały. Brzmi znajomo? To samo pomyśleli śledczy i zarządzili ekshumację ciała Kucharenko. Podczas autopsji w tkankach zmarłej odkryto tal, silnie trujący pierwiastek, którego normy były znacznie przekroczone. To nie koniec.
58:12
Śledztwo wykazało również, że zatrucia i podejrzane zgony nie zaczęły się w marcu 1987, ale trwały od początku roku szkolnego. W tym czasie do szpitala trafiło między innymi dwoje dzieci, a także nauczyciel chemii, który w przeciągu kilku dni stracił włosy i przestał chodzić. Lekarze byli przekonani, że muszą to być objawy skrajnego przemęczenia i zalecili mu pobyt w sanatorium. Po ekshumacji Natalii Kucharenko zarządzono przeszukanie w domach wszystkich osób pracujących w stołówce. Jedną z nich była pomywaczka Tamara Ivaniutina.
58:46
Gdy śledczy przyszli do jej mieszkania, kobieta zachowywała się wręcz grubiańsko, nie ukrywając, jak bardzo wizyta niepraszonych gości jest jej nie na rękę.
58:55
Glicjanci niczego ciekawego jednak nie znaleźli i już kierowali się do wyjścia, kiedy pułkownik Walentyna Kałaczikowa dostrzegła stojącą w kącie maszyna do szycia marki Singer.
59:06
Czy możecie otworzyć drzwiczki do tej szafki pod maszyną? A co? Tutaj też będziecie szukać nie wiadomo czego? Odziedziczyłam tę maszynę po tyściowej.
59:15
Iwaniutina ze złością rzuciła klucz do szafki na podłogę. Kołaczikowa oprócz nici i igieł znalazła pod Zingerem słoiczek z olejem do smarowania maszyny. Butelka wydawała się jednak o wiele za ciężka jak na olej. Postanowiła wziąć ją do ekspertyzy. W tym samym czasie inna grupa śledczych próbowała dowiedzieć się, w jaki sposób Tal dostał się na teren stołówki szkolnej. Używano go głównie w przemyśle ciężkim i przy pracach geologicznych. Przesłuchano zatem pracowników Instytutu Geologii w Kijowie.
59:47
Jedyna z laborantek przyznała.
59:50
Moja znajoma, która prowadzi małe gospodarstwo rolne i ma problemy ze szczurami, poprosiła mnie o coś naprawdę skutecznego. Od pewnego czasu dostarczałam jej clerici, roztwór na bazie talu.
60:02
Od pewnego czasu, czyli od kiedy?
60:05
Od jakichś 11 lat.
60:07
Jak się nazywa ta znajoma?
60:09
Tamara. Tamara Ivaniutina.
60:12
Po tym wyznaniu nikogo nie zaskoczyło, że wyniki ekspertyzy słoika, zabranego z maszyny Zingera należącej do Iwaniutiny, wykazały obecność cieczy z Lericji. Kijowscy śledczy mieli swoją podejrzaną. Tamara Iwaniutina została zaskoczona.
60:29
Nie był to jednak koniec morderczej układanki, za którą stała ona i jak się za chwilę okaże, jej rodzina Tamara Iwaniutina z domu Maslenko urodziła się w 1941 roku w Tule jako czwarte z sześciorga dzieci Antona i Marii Choć jej rodzice byli ubodzy, wpajali dzieciom jedną zasadę Pieniądz rządzi światem Tamara wiedziała od małego, że uczciwą pracą daleko nie zajdzie. Nie należała też do pilnych uczennic. Zamiast ślęczeć nad książkami walała snuć marzenia o własnym gospodarstwie, na którym będzie hodować kury i świnie, a także o posiadaniu czarnej wołgi.
61:07
Po latach podczas śledztwa wyznała.
61:11
Miałam taką wizję. Podjeżdżam luksusowym autem pod hotel Ukraina w Kijowie. Wysiadam z Wołgi, ubrana w futro z norek. A wszyscy naokoło się na mnie gapią. Jak na gwiazdę filmową.
61:26
Póki co życie nieco zweryfikowało marzenia i Tamara wyszła za mąż za kierowcę ciężarówki. Jego niewątpliwą zaletą było własne mieszkanie oraz stabilne zatrudnienie. Wadą to, że mąż szybko Tamarę znudził. Wspomniana już znajoma z Instytutu Geologii koty, by następnie zająć się mężem. Ten szybko zaczął skarżyć się na bóle w klatce piersiowej, na biegunkę i mrowienie w stopach. Wypadały mu też garściami włosy. Po czterech miesiącach od ślubu mężczyzna zmarł.
61:59
Lekarze uznali, że na zawał serca. Świeżo opieczona wdowa wkrótce poznała Olega i Waniutina. Do jego atutów z kolei należała duża działka pod Kijowem, na której Tamara chciała postawić swój chlewik i kurnik. W tym wypadku wadą męża było posiadanie rodziców, ale na to kobieta miała sprawdzony sposób. Otruła najpierw teścia, a następnie teściową.
62:21
Po ich śmierci kupiła świnie i kury i założyła gospodarstwo.
62:25
Inwentarz rózł, a Iwaniutina musiała czymś go wykarmić. I tak oto we wrześniu 86 roku zaczęła pracę w szkole. Tam mogła podkradać do woli resztki jedzenia ze stołówki. Osoby, które ją na tym przyłapały, nie skończyły dobrze. Jak na przykład obecna wówczas w każdej szkole w ZSRR organizatorka pracy partyjnej.
62:47
Ej, ej, chwileczkę, a gdzie to się wynosi te ziemniaki?
62:50
Po kilku dniach kobieta trafiła do szpitala, gdzie zmarła rzekomo na zawał. Podobny los czekał wspomnianą Natalię Kucharenko, która zauważyła, że Iwaniutina marnuje jedzenie. Nie lubiła też pracowników, którzy zachęcali uczniów do zjadania wszystkiego z talerza, bo przez to miała mniej jedzenia dla jej świn i kur, ani dzieci, które brały okruchy dla swoich domowych zwierząt. Po tym jak dodała Talu do obiadu na stołówce, kilku świadków zeznało.
63:19
Tamara obserwowała, jak pracownicy i uczniowie jedzą zatrutą wątróbkę i uśmiechała się od ucha do ucha. Rzadko bywała aż tak rozpromieniona.
63:30
Zaraz po aresztowaniu Iwaniutina przyznała się do winy, jednak później odwołała swoje zeznania. Śledztwo wykazało, że w otruciach Talem specjalizowali się także członkowie rodziny pomywaczki, jej rodzice i siostra. W dokładnie taki sam sposób jak Tamara pozbawiali życia ludzi, Do ich ofiar należeli szwagier Tamary, sąsiad, który oglądał za głośno telewizję i krewny, który ośmielił się zwrócić im uwagę z powodu brudnej łazienki. W toku śledztwa okazało się, że mordercza rodzina dopuszczała się zbrodni także poza Kijowem.
64:05
Na przykład ojciec Tamary pewnego razu wyjechał do Tuły, gdzie otruł swoją krewną, dolewając jej talu do bimbru. Przed sądem stali zatem kolejno. 45-letnia Tamara Iwaniutina, jej o 3 lata młodsza siostra Nina Maczibora oraz ich rodzice, 70-letni Anton Maslenko i 77-letnia Maria Maslenko.
64:26
Udowodniono im 40 otruć, z czego 13 śmiertelnych. 9 otruć ze skutkiem śmiertelnym oraz 20 prób zabójstwa zapisano na konto Iwaniutiny. Jej proces trwał kilka miesięcy. Biegli uznali ją za poczytalną, ale zwrócili uwagę na jej brak hamulców, jakiegokolwiek kompasu moralnego, mściwość i bezwzględność. Gdy zapytano ją, czy żałuje swoich uczynków i chce prosić rodziny ofiar o wybaczenie, odparła.
64:54
Wychowano mnie na złą osobę, więc jestem zła. Tyle.
65:00
Wszyscy oskarżeni zostali uznani za winnych zabójstw i usiłowania zabójstw. Matkę Tamary skazano na 13 lat kolonii karnej. Jej ojciec usłyszał wyrok 10 lat pozbawienia wolności. Oboje zmarli podczas odbywania kary. Siostra Tamara Nina miała przebywać 15 lat w więzieniu. Wyszła z niego w roku 2002. Nie wiadomo, jak potoczyły się jej dalsze losy. Tamara Iwaniutina została skazana na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano w grudniu 1990 roku.
65:31
Morderczyni zginęła od strzału w tył głowy. Tym samym kijowska trucicielka została ostatnią kobietą w dziejach ZSRR, która została stracona.
65:45
Poznaj sekrety największych zbrodniarzy świata.
65:49
Dorwać bestie w RMF FM.